17 lutego 2018

Jak to robię, że mam taki dystans do siebie!


♥ Siemaneczko człowieczki ♥

Planowałam aby ten post był typowym Haulem. Chciałam pokazać wam co dokładnie kupiłam jednak nagrałam filmik zmontowałam go i stwierdziłam że na tyle wystarczy, haha!
Na dodatek strona internetowa H&M nie działa dlatego nawet nie mogę podlinkować wam produktów, a cóż to za Haul gdzie nie ma odnośników to rzeczy!? 

Dlatego postanowiłam, że lepiej będzie jeśli użyje wyciętych klatek z mojego filmu (yt: Emilia & Marta) i opowiem wam troszkę na temat mojej samoakceptacji oraz mojego dystansu do samej siebie. Na dzień dobry ostrzegam że troszeczkę się przed wami otworzę więc jeśli nie lubicie takiego "durnego biadolenia" to zapraszam was na filmik gdzie pokazuje ładne ciuszki, haha!


Nie od zawsze byłam taka chętna na wstawianie swoich durnych min do internetu, pokazywanie drugiego podbródka i śmiałe pokazywanie własnych "niedoskonałości" 

Przez wiele lat byłam jedną z tych dziewczyn które ryczały już po małym huknięciu na nie. Nie raz ryczałam na lekcjach przez durne komentarze "znajomych" bądź też samych nauczycieli.
Gdy byłam w trzeciej klasie szkoły podstawowej razem z mamą i siostrą przeprowadziłyśmy się w połowie roku z Gdynii do Wejherowa gdzie dołączyłam do pewnej klasy. Ta oto grupa osób zniszczyła mnie psychicznie na tyle że po przeniesieniu do innej szkoły pozwoliłam być sobą pomiatana, wyśmiewana i najgorsze jest to że usilnie próbowałam znaleźć sobie znajomych. 
Tak bardzo marzyłam aby te "fajne" dziewczyny z klasy mnie lubiły i się ze mną trzymały. Wyprawiałam bardzo durne rzeczy i przyznaję się wam bez bicia KŁAMAŁAM. 

Kłamałam niemal o wszystkim z nadzieją że jeśli będę kłamać że coś lubię, że coś mam one będą chciały ze mną spędzać czas na przerwach, spotykać się po szkole i inne takie pierdoły. Niestety było zupełnie odwrotnie. Wprawdzie zdobywałam nowe koleżanki jednak tylko na kilka tygodni po czym ryczałam w domu bo okazywało się że trzymały się ze mną tylko i wyłącznie "dla beki". 
Nie raz byłam podpuszczana aby coś powiedzieć czy też coś zrobić co skutkowało problemami w domu i również w szkole. W końcu każdy nauczyciel wierzył tym dobrym dziewczynkom a nie jakiejś grubasce która co chwile tylko ryczy. 

Bywały dni kiedy marzyłam aby szkoła spłonęła a wszystkie osoby w niej się znajdujące po prostu zginęły. Miałam dość fałszywości i tego jaką okropną osobą sama byłam.
Szczerze brzydzę się obgadywaniem i za przeproszeniem obsmarowywaniem komuś dupy za jego plecami i to tylko dlatego że robiłam to tak często że na samą myśl o tym mam odruch wymiotny. Wiadomo jak większość kobiet ploteczki się zdarzają ale mówię dokładnie te same rzeczy które potem śmiało powiem w cztery oczy danej osobie bez durnego wypierania się. 

Nienawidziłam własnego ciała. Nienawidziłam moich rozbudowanych ud, łydek, mojego płaskiego tyłka i małego biustu. Nienawidziłam tego że mam bardzo szerokie barki a dość wąską talię.
Pamiętam jak raz na wf robiąc brzuszki "kolega" z klasy podbiegł do mnie zaczął macać mojej uda i drzeć się na całą salę że mam tak otyłe uda że teraz będą się trzęsły przez miesiąc. 
Może sporo z was pomyśli co zrobiła nauczycielka wychowania fizycznego - otóż dostałam pogadankę, tak tak ja nie kolega, że tylko wszystkich dookoła prowokuje a gdybym więcej się ruszała to nie miałabym takich problemów. 

Pomimo wielu nie przyjemnych sytuacji, komentarzy na temat mojego ciała i przelanych łez udawałam twardą! 

W trzeciej klasie gimnazjum odkryłam że jestem naprawdę świetną aktorką. Kłamanie nie wychodzi mi totalnie jednak udawanie tego kim nie jestem - wychodzi mi świetnie. 
Dlatego od tamtej pory za każdym razem gdy ktoś krytykował mój wygląd zaczynałam się śmiać albo sama wszystkich nakręcać tekstami typu "często jestem wypraszana z plaży bo kiedy na niej jestem to wszyscy skarżą się na zachód słońca" albo "mam zakaz skakania na skakance bo Chińczycy nie dają rady z tak potężnymi trzęsieniami ziemi!". 

Możliwe że było to głupie jednak wybudowało to we mnie moje własne poczucie wartości i tego że nikt do cholery nie ma prawa mnie obrażać skoro doskonale wiem jak wyglądam. W końcu lustro w domu mam (ba nawet nie jedno! taka jestem piękna kurde!) rozmiar ubrań też znam w końcu sama je kupuje a potem noszę więc na cholerę komentarze jakiegoś piździołka czy piździołkowej miałyby mnie ruszyć!? 

Odkryłam że im bardziej wmawiam wszystkim dookoła że mam totalnie gdzieś co o mnie myślą, czy może mnie lubią sama zaczynałam w to wierzyć! 
Oczywiście zdarzają się do tej pory sytuacje kiedy po prostu pękam i potrzebuje się wypłakać jednak znam samą siebie i wiem że muszę się wypłakać aby moje przepiękne szmaragdowe oczy się wyczyściły by były jeszcze piękniejsze niż są, haha! 

Nauczyłam się, że tylko ja mam prawo do hejtowania samej siebie

Jako osoba inteligentna i strasznie wrażliwa o wiele lepiej znoszę hejty od samej siebie czy też mojej siostry niż jakiejś piździołkowej która przez przypadek znalazła mojego bloga i głosi swe poglądy na temat mojej osobowości, charakteru i oczywiście inteligencji.
Hejt w internecie często mnie bawi szczególnie tezy głoszące że każda osoba otyła jest głupia, haha! Często gdy nawet coś bardzo mnie zaboli a ja wyleje sporo łez później się sama z tego śmieje że głupia ja przejęłam się jakąś wiązanką od piździołkowej po czym sama tworze sobie hejt bazujący na rzeczach bądź nie przyjemnych wspomnieniach. 

Właściwie mogłabym powiedzieć że mam zapędy masochistyczne bo jeśli mam wybierać ból zadany przez drugą osobę a ból zadany przez samą siebie zdecydowanie wybiorę tą drugą opcję. 


Jak to robię, że mam taki dystans do siebie? 

Swoje już wycierpiałam jeszcze więcej przede mną dlatego po co mam się przejmować jakimiś piździołkównami i piździołkami skoro mogę po prostu ich wyśmiać i iść przed siebie. 
Mogę bez lęku spełniać swe marzenia oraz mogę poznawać na swojej drodze nowe wspaniałe osoby które wniosą coś pozytywnego do mojego życia. Każdy z nas ma wybór możemy robić to co lubimy nie zważając na otaczających nas piździołków lub tylko marzyć w lęku przed piździołkami i ich reakcjami. 

Dlatego głowa do góry każdy jest piękny - z wyjątkiem piździołków. Bo tym piździołkom to brakuje miłości i takiego czystego ukochania się! To od ciebie mój drogi czytelniku zależy czy będziesz tą pozytywną osobą która walczy o swoje marzenia i która kocha sama siebie czy też będziesz piździołkiem bądź piździołówką która pluje kwasem na wszystko i wszystkich dookoła pieprząc że w końcu ty jako piździołek potrafisz to zrobić o wiele lepiej niż te jakieś padalce internetowe co wrzucają jakieś swoje głupie zdjęcia i krzywe miny. 

♥ BUZIAKI ♥

Czy ten post w ogóle miał sens? Hahahaha! 

12 lutego 2018

Przepis: Sypana szarlotka

♥ Siemaneczko człowieczki ♥

Dzisiaj przychodzę do was z przepisem na najsmaczniejsze i najłatwiejsze ciacho jakie znam i jakie potrafię sama zrobić! Sugerując się kubkami smakowymi Tusi której właśnie ta oto szarlotka jest jednym z ulubionych ciast można spokojnie ją robić bez obawy że ciasto zostanie, haha!

Przepis jest banalnie prosty i strasznie szybki. Jedyne co zżera czas to obieranie i ścieranie jabłek jednak wiem że sporo osób po prostu je myje, wycina gniazda nasienne i kroi w "cienkie listki". Nie mogę potwierdzić czy szarlotka zrobiona z takich jabłek smakuje równie dobrze jednak gdy tylko spróbuje to dam wam znać! :) 

Składniki: 
- 1 szklanka mąki (do wyboru do koloru) 
- 1 szklanka cukru 
- 1 szklanka kaszy manny 
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- cynamon - tak na oko do jabłek 
- cukier waniliowy - również według uznania ja go uwielbiam więc daje zawsze z dwie czubate łyżeczki :) 
- 1kg jabłek albo według uznania
- kostka zimnego masła

Przygotowanie: 
Suche składniki (mąka, cukier, kasza manna, proszek do pieczenia, cukier waniliowy) mieszamy w jednej misce. Po wymieszaniu możemy odsypać je na trzy równe porcje jednak ja uważam że to zbyt wiele zabawy więc zazwyczaj zostawiam je w jednej misce. 
Jabłka umyć, obrać, wyciąć gniazda nasienne oraz zetrzeć na dużych oczkach. Po starciu jabłek dosypujemy do nich cynamonu.
Do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (bądź wysmarowanej masełkiem) wsypujemy jedną z części suchej mieszaniny tak aby pokryć równo cały dół blaszki. Na usypane dno układamy połowę startych jabłek. Następnie posypujemy jabłka drugą częścią suchej mieszaniny i układamy resztę startych jabłek. Na koniec posypujemy jabłka resztą mieszaniny tak aby równo były pokryte. 
Na górę układamy starte masło (bądź pokrojone w cienkie plasterki). 
Ciacho pieczemy w 180 stopniach Celsiusa około godzinę. 

I GOTOWE ! 


Mam nadzieję że ciasto będzie wam strasznie smakowało! To chyba jedyne ciasto które za każdym razem mi się udaje nawet jak raz zapomniałam cynamonu to wyszło genialnie i Tusi bardzo smakowało ♥
♥ Jakie jest wasze ulubione ciasto? ♥


przepis, banalnie prosty przepis, pyszności

apple pie, szarlotka, ciacho, gotowanie, przepis

16 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017

♥ Siemaneczko człowieczki ♥

Chyba najgorsze co znam to pisanie postu po ogromnej nieobecności z brakiem jakiejkolwiek dobrej wymówki dlaczego mnie tu nie było. Za każdym razem zasłaniam się brakiem czasu jednak nie jest to brak czasu - jest to po prostu jego zła organizacja.
Jako rasowy leń nie potrafię się ostatnio zorganizować a wszystko wykonuje na ostatnią chwilę. Teraz jednak spięłam moje cztery litery i stwierdziłam że w końcu pora zrobić podsumowanie 2017 - co z tego że już niedługo kończy się styczeń w końcu to idealna pora. 

Jeśli jesteście ze mną od dawna (za co wam dziękuję i podziwiam bo nie mam pojęcia jakim cudem ze mną wytrzymujecie) to wiecie że posty pisane na totalnym spontanie lubię najbardziej - dlatego szybko przetrzepałam telefon w poszukiwaniu zdjęć podsumowujących mój rok.
OCZYWIŚCIE zostawię sporo spraw dla mnie niech zostaną taką moją małą słodką tajemnicą :) Jedziemy! 


♥ styczeń / luty ♥
Rok 2017 rozpoczęłyśmy mega pozytywnym akcentem - kupiłyśmy nowy samochód! Chyba nigdy nie zapomnę tego niesamowitego wydarzenia i odliczania gdy tylko właściciel salonu zadzwoni do nas z informacją że nasze cudeńko już jest do odbioru! ♥ W prawdzie Tusia nie siedzi w naszym samochodzie jednak był to naprawdę fajny dzień! Szczególnie że właściciel salonu pozwolił nam wsiadać do każdego samochodu jedyny warunek był taki że nasz pieseł Leonard nie mógł - ale to chyba oczywiste. Jak już będę bogata to na pewno tam wrócę bo podobało mi się tyle modeli że wooojooj! Btw nadal nie zrobiłam prawa jazdy jakoś mi się nie spieszy z tym, haha! 

W lutym razem z Martą i mamą zaczęłyśmy planować transformację mojego pokoju. Pamiętam że była to bardzo spontaniczna decyzja wręcz z dnia na dzień stwierdziłam że chce aby mój pokój był zupełnie innym "pomieszczeniem" przez co Tusia straciła swój jeden pokój który miał być jej docelowym "gabinetem". Mówi się trudno, haha! 

♥ marzec ♥
Dokładnie 1 marca spędziłyśmy większość dnia na dworze ciesząc się cieplutkim słoneczkiem. Nie pamiętam dokładnie co robiłyśmy ale pamiętam grilla i grillowaną kukurydzę!
No i oczywiście naszego niesamowitego gościa - naszego pana sąsiada którego od początku nazywam "Maćka" w końcu do prawdziwego mężczyzny pasuje damskie imie, haha! Leo w tym czasie siedział w domu w końcu gościa trzeba było ugościć tak aby czuł się przy nas bezpiecznie, haha! 


W marcu/kwietniu działo się bardzo dużo! Przede wszystkim wyremontowałam mój pokój i tak jak myślałam że zdzieranie tapet i tapetowanie było bardzo męczące - myliłam się! Zdecydowanie najbardziej męczącą czynnością było układanie ciuchów w nowej szafie nie znoszę tego, haha! 

Postanowiłam też spróbować coś nowego - założyłam szwedzkiego bloga! W prawdzie szybko się poddałam bo w końcu skoro "nie mam czasu" na polskiego to tak samo "nie mam czasu" na szwedzkiego! Jednak pamiętam to jako fajną przygodę i pewnie tam wrócę bo bardzo fajnie mi się tam pisało bzdurki i bzdury, haha!
Dodatkowo założyłam nowego instagrama (@svenskdoctor) z którego jestem strasznie dumna! To chyba jedyne miejsce gdzie co róż coś dodaje i gdy nie dodaje zdjęć to przynajmniej coś pokaże na instastories ♥ Jestem tak przeszczęśliwa że zdecydowałam się założyć to konto! Dzięki niemu poznałam masę cudownych ludzi (i też bardzo nie fajnych) ale wszystkim bardzo dziękuję! Każda rozmowa, hejt, zarzut, poparcie bardzo wiele mnie uczy nawet nie wiecie jak bardzo mi pomagacie szczególnie w budowaniu mojej pewności siebie ♥ 

Pamiętam że w okolicach marzec/kwiecień dostałam również wyrok (haha bardzo źle brzmi) że mój wzrok jest tak straszny że potrzebuje okularów tak więc w 2017 zadbałam też o moje oczka - co z tego że w tym momencie pisze ten post bez nich uppps XD 


♥ wakacje ♥
Wakacje 2017 były zdecydowanie najlepszymi wakacjami jakie do tej pory miałam! Całą rodzinką wybraliśmy się na wyprawę do Łotwy. Nawet nie wiecie jak bardzo pokochałam Rygę! Mam z Tusią plany że w 2018 zawitamy tam bo brakuje nam wszystkiego.
Co jest w sumie dość zabawne bo spędziłyśmy tam tylko kilka tygodni a tęsknimy za atmosferą, jedzeniem i ogólnie - przecudowne miejsce!
Mam miliard wspomnień z tego wyjazdu dlatego całe wakacje podpisuje pod naszą wyprawę przed nią odwiedzili nas dziadkowie z Polski ale o tym zbytnio opowiadać nie chcę :)
KOCHAM KOCHAM KOCHAM! 


♥ nowe włosy i nowe wyzwania ♥
Dopiero teraz że dałam zdjęcie ściętych włosów zdecydowanie w złe miejsce, haha! Powinno się ono znaleźć jeszcze przed wakacjami no ale mówi się trudno i płynie się dalej! Nie boję się cięcia włosów możecie mi uwierzyć że moje włosy rosną tak strasznie szybko że nim się obejrzę już mam je ochotę ścinać, haha! W te wakacje pewnie też je zetnę (jak co roku)

Po powrocie z wakacji wzięłam się za przygotowywanie do egzaminu o którym napisałam wam na blogu o wyniku jednak nic nie mówię bo nie mam się czym chwalić - jednak podchodzę 2 raz w kwietniu z nadzieją że poprawię go troszkę żeby mieć 100% pewność dostania się na studia :D

Cały czas coś zwiedzałyśmy jakieś drobne wypady czy to do lasu czy to nad jezioro przez co gdybym miała podsumować cały rok 2017 na pewno nazwałabym go "wyzwania" bo sama jestem w szoku ile zrobiłam! 


Hahaha kocham te zdjęcia tak bardzo bardzo!
Są one z mojego pierwszego live na instagramie pamiętam jak byłam strasznie zestresowana przed nim i byłam święcie przekonana że nikt tego nie będzie oglądał a tutaj takie zaskoczenie! Nie pamiętam dokładną liczbę osób ale pamiętam że live obejrzało ponad 200 osób a feedback który dostałam po prostu powalił mnie na kolana! DZIĘKUJĘ! 


♥ październik ♥
Kocham październik ze względu na moje ukochane święto Halloween jednak w tym roku większość moich wspomnień to złość i chęć zamordowania wszystkich gówniarzy z mojej okolicy (jeżeli jesteście ciekawi dlaczego to poprzedni post jest o sytuacji Halloweenowej) .
Jednak gdy pominę te okropną sytuację to pamiętam że bardzo miło spędziłam czas z moją Tusią na wygłupianiu się, oglądaniu filmów i nawet zrobiłam moją dekorację Halloweenową przez co możecie zobaczyć jak kończy się dawanie mi farb, haha! 


 ♥ grudzień ♥
 Najbardziej zwariowany miesiąc w całym 2017!
W dwa dni postanowiłam z Tusią że będziemy nagrywać vlogmas - codzienne filmiki od 1 grudnia do 24 grudnia i nawet nie uwierzycie UDAŁO SIĘ NAM!
Dokładnie przez 23 dni (bo 24 vlogmas dodałam później) dodawałyśmy codziennie filmiki, nagrywałyśmy je i dodatkowo ja je montowałam aż sama nie potrafie uwierzyć że dałam radę! Było to tak wspaniałe doświadczenie i niesamowita pamiątka (yt: Emilia & Marta) że na miiilion procent powtórzymy vlogmas w 2018!

Sylwestra spędziłam w cudownej atmosferze Tusi i mojej mamy miałyśmy jedzonko w tym sushi, oglądałyśmy Tylko Mnie Kochaj jeden z moich ulubionych polskich filmów - musiałyśmy pokazać Tusi polską klasykę, haha! Jednak zamiast tradycyjnego Piccolo postawiłyśmy na brokatowy szampan który o dziwo nie był taki zły!


Dziękuję wam wszystkim którzy wspieracie mnie i motywujecie do dalszego działania!
Co ma być to będzie!
2018 będzie naszym NAJLEPSZYM rokiem zobaczycie! ♥

02 listopada 2017

Halloween

♥ Siemaneczko  człowieczki ♥

Pomimo tego że kocham Halloween i dla mnie mogłoby to święto trwać cały rok to po "przyjemnościach" które miały miejsce we wtorek popieram ludzi którzy uważają że nie powinniśmy obchodzić tego święta.. a na sto procent nie w taki sposób. 

Na moim instagramie @svenskdoctor (na którego was serdecznie zapraszam) już się wykrzyczałam ale stwierdziłam że na blogu też wtrące swoje kilka groszy żeby może jakaś dobra duszyczka się nawróciła i świętowała Halloween w sposób.. ekhem normalny i kulturalny. 

To może tak najpierw wyjaśnie niektórym czym tak właściwie jest Halloween. Według portalu wszech wiedzącego (wikipedia) wychodzi na to że Halloween jest zwyczajem związanym z maskaradą najchuczniej obchodzonym w Stanach Zjednoczonych. Symbolem Halloween jest wydrążona dynia, przebrania, świetna zabawa i jakże popularne "cukierek albo psikus".
Niestety jak to już w życiu bywa te całe psikusy nie są zabawne ba! mówiąc bardzo brzydko są cholernie wkurwiające. 

Prawdopodobnie zostałam źle wychowana ponieważ moim zdaniem rzucanie jajkami w okna, obsmarowywanie drzwi różnymi maziami lub odchodami *nie wnikam czy zwierzęce czy ludzkie*, wybijanie okien czy też jak w moim przypadku wrzucenie jajek do skrzynki na listy nie jest zabawne. Wręcz przeciwnie! Ale widocznie to ze mną jest coś nie tak w końcu powinnam śmiać się do łez że skoro nie otworzyłam drzwi przebranym "dzieciom" to dostałam jajka do skrzynki i symbolicznie jedno jajko rozbite na niej , coby to sprzątanie było jeszcze przyjemniejsze! 

Celowo napisałam "dzieciom" bo nie uważam że gówniarze w wieku +18 których przebranie polega na namalowaniu sobie na twarzy kilku kresek upoważnia ich do brania udziału w "zabawie". Już totalnie nie będę prouszała sprawy że według wyznania tych "dzieci" to Halloween jest zabronione ale w końcu skoro mieszka się w Szwecji to można się bawić.
No właśnie bawić a nie łamać prawo i niszczyć cudzą własność. Po wypłakaniu się na moim instagramie dostałam sporo wiadomości z informacjami że powinnam wyluzować, przecież to zabawne, przecież to tylko dzieci. No dobrze nawet jeśli zrobiłyby mi to prawdziwe dzieci w przedziale wiekowym 5-12 .. czy to upoważnia ich do takiego zachowania? Po pierwsze się pytam gdzie są ich rodzice? Dzieci nie mam i nie zapowiada się żebym w bliskiej przyszłości je miała jednak wiem że gdyby moje kochane misio skarbunio odpieprzyło takie coś z "kolegami" to na czterech literach przez najbliższy miesiąc by nie usiadło i od razu nauczyło się że należy szanować cudzą własność do jasnej ciasnej!
Niestety nie wiem kto wrzucił mi jajka do skrzynki bo wiele dzieciaków i "dzieciaków" się kręciło i niestety policja nic nie zrobi.. i tu pewnie się wam nasunie myśl "pierdyle dziewczyno policja wzywana dlatego że ktoś wrzucił ci jajka do skrzynki?" spokojnie ja policji nie wezwałam, skrzynkę umyłam, wykrzyczałam się, wypłakałam z nerwów wszystko przeszło easy easy.. jednak nie dla mojego sąsiada. 
Kochane dzieci obrzuciły mu jajkami cały samochód z czego natarczywie rozbiły jajeczka na przednią szybę i szparę pomiędzy szybą a maska samochodu. Nie znam się na budowie samochodu jednak po rozmowie z nim dowiedziałam się że przecudowne jajeczka zapchały jakieś filtry powietrza (mogłam zapamiętać źle wybaczcie jednak nie planuje pracować jako mechanik więc wiedza ta narazie nie jest mi potrzebna) i wymiana będzie kosztowała go 3tyś szwedzkich koron *w wielkim zaokrągleniu 1500 zł* 
Policja wszystko spisała i tyle .. zapłacić musi on kiedy gówniarze chodzą szczęśliwi że zrobili "psikusa" . 

Dlatego proszę was jako przyszłych (bądź aktualnych) rodziców patrzcie co robią wasze dzieci, kontrolujcie z kim się zadają i jak się bawią w to cudowne święto bo obowiązek wychowania i uczenia leży na barkach rodziców aby nauczyć dziecko że należy szanować i respektować cudzą własność bardziej niż własną. Tak zostałam wychowana ja i mam nadzieję że co rok będą mniejsze wybryki a "psikusy" będą psikusami a nie wandalizmem.
Dziękuję. 


09 października 2017

Jesienna aura

♥ Siemaneczko człowieczki ♥ 

Jesień ma swój nie powtarzalny urok. Wszędzie pełno czerwieni, pomarańczu i żółci dookoła liście spadają i nawet deszcz dodaje mega uroku!
Nawet jeśli niczego mi się nie chce a zaraz po powrocie ze szkoły idę spać to i tak lubie jesień, haha!

Czy kiedyś będę dodawała normalne zdjęcia na bloga? Szczerze w to wątpię, haha! 





W niedziele wybrałam się z rodzinką na spacer i udało mi się namówić Martę aby zrobiła mi zdjęcia. Nie musiałam jej długo prosić szczególnie że Marta pracuje za cukierki, haha!






Uwielbiam to zdjęcie, haha! ♥






Dostałam propozycje współpracy od firmy Dresslily już miałam "przyjemność" współpracować z tą firmą ale postanowiłam spróbować jeszcze raz bo chce napisać wam uczciwą opinie na temat tej firmy. Jak na razie zostałam poproszona o napisanie wish listy .. Więc zdecydowałam dać rzeczy które moim zdaniem pasują do jesieni i rownoczesnie nawiazuja do mojego ukochanego swieta! :D (dodatkowo sukienke o nazwie polka dot dress od nich którą musiałam załączyć ... widocznie mają małą sprzedaż, haha) 
Przy okazji dajcie mi znac czy jesli otwieracie ich strone to normalnie otwieraja sie wam zdjecia bo mnie ciagle wyrzuca z ich strony a zdjecia otwieraja sie tylko gdy wejde w wybrany link :c 



♥ Macie jakies plany na pazdziernik?  ♥ Macie jakas opinie na temat tego sklepu? ♥